blog

Historia dobrego porodu – Marzena Anna Boruta

paź 22, 2019 | Historie porodowe | 0 komentarzy

Marzena Anna Boruta – żona, matka, doula, wiceprezes Fundacji Makatka / fot. Łukasz Boruta

 

Poród jest niespodziewanym doświadczeniem. W jakimś sensie szalonym. Porywającym w zupełnie inny wymiar.

Zapraszam Cię do przeczytania październikowej rozmowy o dobrym porodzie.

Dobry Poród: Historia dziesiąta – październik

Marzena Anna Boruta – żona, matka, doula, wiceprezes Fundacji Makatka

Beata Meinguer: Jakim doświadczeniem był dla Ciebie poród?

Marzena Anna Boruta: Niespodziewanym. W jakimś sensie szalonym. Porywającym w zupełnie inny wymiar. Sama nie wiem, czy ja się czegokolwiek spodziewałam, czy podejrzewałam, jak to może wyglądać. To znaczy miałam wiedzę teoretyczną, ale nie odnosiłam tego do siebie. Ani się szczególnie nie bałam, ani ekscytowałam. W ciąży strach towarzyszył mi, dopóki byłam przekonana, że będę musiała urodzić przez cięcie cesarskie. Moje dzieci jednak grzecznie ułożyły się główkowo i trafiłam na odważnych medyków, którzy mój pomysł wydania na świat bliźniąt siłami natury przyjęli z entuzjazmem. Kiedy wchodziłam na salę porodowa już miałam poczucie zwycięstwa: cokolwiek by nie było dalej, zrealizowałam moją wizje porodu w momencie, w którym złożyłam podpis pod brakiem zgody na cięcie. Choć stres jeszcze wtedy całkiem nie opadł.

Beata: W którym momencie ciąży czy porodu poczułaś, że od Ciebie zależy, jakie to będzie doświadczenie?

Marzena Anna: Kiedy już za półmetkiem ciąży bliźniaki ułożyły się główkowo-główkowo, zapytałam lekarki, czy jest szansa, że one tak już zostaną. Zapytała mnie, czy chcę rodzić naturalnie. A ja bardzo nie chciałam cesarki. Koszmarnie bałam się operacji. Zresztą nadal się ich boję, nawet pomimo tego, że moje trzecie dziecko urodziłam przez cięcie cesarskie. Potem na izbie przyjęć, gdzie przyjechałam z sączącymi się wodami płodowymi, pierwsze pytanie, jakie mnie przywitało to czy mam termin na cięcie. Spytałam więc, czy nie ma szans na poród naturalny. Nikt nie potwierdził braku tych szans, więc założyłam sukienkę porodową i poszłam rodzić.

Po przybyciu do szpitala spytałam, czy nie ma szans na poród naturalny. Nikt nie potwierdził braku tych szans, więc założyłam sukienkę porodową i poszłam rodzić.

Marzena Anna Boruta – żona, matka, doula, wiceprezes Fundacji Makatka / fot. Lucyna Jaworska

Beata: Jaki był Twój najpiękniejszy moment w czasie porodu?

Marzena Anna: Nie mam pojęcia. To wszystko było poza czasem i przestrzenią. Zawsze mówię, że byłam w tym porodzie kosmosem. Nie że byłam w kosmosie, ale ja cała byłam jakąś niesamowitą siłą, czymś czego nie potrafię objąć umysłem. Zresztą kiedy gorzej się czuję, a takich momentów jest wiele, bo od lat zmagam się z dystymią, nurkuję w tę moją historię porodową i garściami biorę siłę, która w niej tkwi. Moją własną siłę, której się nie spodziewałam.

Poza tym słabo pamiętam jakieś konkretne momenty porodu. Dopiero to, co działo się, kiedy moje dzieci pojechały na oddział, jestem w stanie jakoś poskładać w sekwencję zdarzeń. To było takie cudownie miękkie lądowanie, odpoczynek po byciu kosmosem. Bo to męczące być siłą bez początku i końca.

Beata: Jaki był najtrudniejszy moment w czasie twojego porodu i jak sobie z nim poradziłaś?

Marzena Anna: Wchodzę na salę porodową, siadam na łóżku i widzę po chwili jakieś kropelki krwi na prześcieradle. Myślę: o Boże, nie, krwawienie! Będą mnie chcieli mnie ciąć! A może ta plama już tu była wcześniej?! (Nie żeby był to zupełnie świeży ślad krwi, ale wyparcie jako sposób radzenia sobie z niespodziankami ma się zawsze nieźle). Przyszła położna, uśmiechnęła się, uspokoiła, że to pewnie po badaniu i to się zdarza. Poczułam, że jest ze mną, że mam jej wsparcie. To wystarczyło.

Wsparcie personelu było też kluczowe w moim drugim porodzie, który skończył się cięciem. Trudno było pożegnać marzenie o możliwie jak najbardziej naturalnym porodzie, ale sytuacja była naprawdę niebezpieczna. Widziałam jak położne i lekarze są ze mną, towarzyszą mi w moim smutku i obawach. I choć nadal kłuje mnie złość, że tak musiało się stać, mój drugi poród też uważam za bardzo wzmacniające i piękne doświadczenie.

Jesteśmy geniuszkami porodu. Nasze ciała są genialne, stworzone do tego, by w odpowiednim momencie uruchomić tę niewiarygodną maszynę wydawania dziecka na świat.

Beata: Co opowiedziałabyś swojej córce o porodzie?

Marzena Anna: Że jesteśmy geniuszkami porodu. Nasze ciała są genialne, stworzone do tego, by w odpowiednim momencie uruchomić tę niewiarygodną maszynę wydawania dziecka na świat. A jeśli dzieje się cokolwiek niepokojącego – każdy geniusz może mieć wszak gorszy moment – możemy korzystać z pomocy medycyny. I to nie jest porażka ani wstyd. To po prostu przyjęcie oferowanej pomocy. 

Beata: Czym jest siła kobiety dla Ciebie?

Marzena Anna: Czasem miłością, czasem szaleństwem, czasem empatią, czasem słusznym gniewem. Czymś nieuchwytnym, nie dającym się zdefiniować. W mojej wirtualnej wiosce jest nas kilkaset i każda jest inna, ale każda silna. Czasem ta siła ujawnia się w wielodzietności, czasem w godzeniu ze stratą, czasem w opiece nad chorym dzieckiem, a czasem nad zdrowym, ale bardzo wymagającym. Ale najpiękniejsze rzeczy dzieją się, kiedy te nasze różne siły łączymy w jedno i jesteśmy ze sobą. Kiedy rodzimy, kiedy tracimy, kiedy się żalimy i kiedy się chwalimy, kiedy płaczemy ze złości lub wzruszenia. Siła kobiet jest wtedy bezbrzeżna.

Beata: Co Ty, jako kobieta, odkryłaś o sobie w czasie porodu?

Marzena Anna: Źródło mocy. I że w szaleństwie jest metoda.

Rozmowę znajdziecie również na stronie: www.miastokobiet.pl

 

0 0 votes
Article Rating

Witaj!

Jestem coachem okołoporodowym, hipno-doulą, inicjatorką ideii Błękitnego Porodu. Jestem mamą trójki dzieci urodzonych w stanie głębokiego relaksu –
autohipnozy

facebook

pobierz bezpłatnie

E-BOOK
PODÓD BEZ OBAW

.

najnowsze

Historia błękitnego porodu Anny: VBAC po pierwszej cesarce

Zdj. archiwum prywatne „Jest Pani stworzona do porodu siłami natury. Teraz musi Pani być przekonana, że tego chce i tak właśnie...

Historia porodu Justyny: Błękitny poród we własnej bańce

Fot. Archiwum prywatne Swoją historię zacznę tego, że od poprzedniego porodu, na który wydawało mi się, że byłam super...

Historia błękitnego porodu Małgorzaty: poród wpleciony w codzienność

Zdj. archiwum prywatne Długo się zbierałam do opisu mojego drugiego porodu, bo w sumie nie wiedziałam, jak opisać ten...

Przygotowanie do porodu, a prawa pacjentki

Zapraszamy na czwarty podcast "Na zdrowie! Krakowianki". Karolina Sztyler rozmawia o prawach pacjentki w okresie ciąży, porodu,...

Historia porodu Justyny: Błękit pełen zwrotów akcji

Fot. archiwum prywatne Nasza historia jest błękitna, ale pełna zwrotów akcji. Zacznę od tego, że wyobrażałam sobie piękny poród...

Historia błękitnego porodu Anety: było tak, jak chciałam

Fot. archiwum prywatne Było tak, jak chciałam. Termin porodu został wyznaczony na 15 stycznia. W poniedziałek 21 stycznia,...

DDBP. ODC. 17 Brzuch po ciąży

brzuch po ciąży Tym ważnym tematem reaktywuję rozmowy ze specjalistami! Będę zapraszać gości, bo zależy mi na tym, aby ułatwić...

Historia błękitnego porodu Aleksandry: muzyka pomagała mi przeżywać skurcze

Dziś mija trzeci tydzień od naszego wyjścia ze szpitala po 2 dniach od pojawienia się naszego drugiego Synka na świecie....

Historia błękitnego porodu Karoliny: mój najpiękniejszy poród

W niedziele jeszcze wszystko było okej, niestety już w poniedziałek musieliśmy działać. Będzie indukcja. Musi być. Łożysko nie...

Historia błękitnego porodu Ewy: poród domowy zakończony w szpitalu

Całą ciążę przechodziłam, czując się naprawdę dobrze. W ok. 34tc stwierdzono węzeł pępowiny i wówczas mój ginekolog skierował...

RELAKSACJA błękitny poród

Zapisz się na listę i pobierz bezpłatnie audio relaksacyjne w technice głebokiej relaksacji, które pomoże Ci odpowiednio przygotować się do porodu.

    .

    o autorce

    Jestem edukatorką porodową, ułatwiam kobietom poród i początki macierzyństwa. Pomagam kobietom poczuć się pewnie i bezpiecznie w sytuacji porodowej.

    Od 2014 przygotowuję kobiety i ich bliskich na Błękitny Poród, uczę jak współpracować z własnym ciałem w czasie porodu, poprzez zminimalizowanie lęku, napięcia i stresu. 

    Moje książki „Błękitny Poród. Masz ten wpływ” oraz „Błękitny Poród Rodzinny” otrzymały matronat Fundacji Rodzić po Ludzku i są jednymi z najchętniej czytanych poradników porodowych!

    Propaguję Medycynę Opartą na Dowodach Naukowych (ang. EBM).

    Współpracuję interdyscyplinarnie z najlepszymi ekspertami w zakresie ciąży, porodu, karmienia i macierzyństwa. Pomagam poruszać się po meandrach polskiego systemu opieki okołoporodowej. 

    Daję Ci dostęp do błękitnej sieci profesjonalnego wsparcia.

    Subscribe
    Powiadom o
    guest

    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments