blog

Historia dobrego porodu – Zuzanna Skolias-Pakuła

sty 24, 2019 | Historie porodowe | 0 komentarzy

Zuzanna Skolias-Pakuła / fot. Dominika Filipowicz

Żyjemy w czasach, kiedy za najbardziej kompetentne osoby w sprawie przebiegu porodu jest uznawany personel medyczny a tym samym kobiety stały się raczej elementem tego procesu. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat bardzo mocno pracowano nad tym, aby przekonać nas, że nie jesteśmy same w stanie sprostać wyzwaniu, jakim jest urodzenie dziecka. I jaki mamy tego rezultat? W świadomości wielu kobiet została zatarta informacja, że podczas porodu to one odgrywają decydującą rolę

Najgorsze jest to, że przeniesienie odpowiedzialności z matki na personel medyczny doprowadziło do mniejszego zaangażowania kobiet w proces porodowy, przez co częściej poród relacjonowany jest jako cierpienie. Inną konsekwencją jest chociażby wzrostu stosowania znieczulenia farmakologicznego czy cesarskiego cięcia [cc] na życzenie.

Sprowadza się do jednej konkluzji – aby przygotować się do porodu należy odnaleźć na nowo w sobie siłę i kompetencje, pobudzić w sobie zaangażowanie. 

W mojej społeczności, która gromadzi się wokół idei Błękitnego Porodu, ogłosiłam rok 2019 – rokiem szukania wewnętrznej siły i kompetencji.
Chcę zainspirować kobiety, które myślą o dziecku lub są w ciąży, do szukania ich własnej drogi, do pobudzenia intuicji, do świadomego przygotowania i doświadczania porodu. Dlatego zaprosiłam 12 mądrych i silnych kobiet do rozmowy – rozmowy o tym, jak one rozumieją własną siłę i co dało im doświadczenie porodu.

Dobry Poród: Historia pierwsza – styczeń

Zuzanna Skolias-Pakuła, aktorka, wokalistka, kompozytorka

 

Beata Meinguer: Jakim doświadczeniem był dla ciebie poród?

Zuzanna Skolias-Pakuła: Jestem mamą dwóch synów, obu urodziłam naturalnie i obydwa porody były dla mnie niezwykłymi, bardzo poruszającymi, głębokimi doświadczeniami. Pierwszego porodu w ogóle się nie bałam, czekałam na niego z ekscytacją. Przygotowywałam ciało i głowę na to, co ma nadejść i czułam, że mam moc, żeby urodzić naturalnie, bez znieczulenia, bez żadnych wspomagaczy. Mój scenariusz marzeń nie spełnił się, niestety, poród zaczął się radośnie, ale postępował wolno, był dość wyczerpujący i uczucia uniesienia przeplatały się z podłamaniem, pamiętam nawet chwilę, kiedy miałam już tak dosyć, że chciałam już iść do domu. Moment zwątpienia w swoje ciało był trudny. Na szczęście miałam ogromne wsparcie męża, który mnie masował, afirmował i był wspaniałym kompanem. Wspierała mnie też dobra położna, która dała nam poczucie bezpieczeństwa, mnóstwo czasu i pomagała podejmować dobre decyzje. Było dużo ruchu, woda i dźwięki z kosmosu, ale również mini dawka oksytocyny, kiedy doznania były bardzo intensywne, a 4 cm rozwarcie (przez dwie piękne godziny skakania na piłce, krzyków, mówienia mantr do rodzącego się syna) nie posunęło się ani o centymetr do przodu.
Przed drugim porodem wiedziałam, że chcę przygotować się głównie na to, żeby przyjąć wszystko, co się będzie działo z dużo większym spokojem. Żeby umieć wyłączyć stres i korę nową. Bardzo czekałam, żeby przeżyć poród jeszcze raz, z większą świadomością i akceptacją.
I zrobiłam to, głównie dzięki głębokiej relaksacji. I na pewno dzięki wcześniejszemu doświadczeniu, dzięki temu, że to już nie było takie nowe i nieznane. I chociaż drugi poród zaczął się w dużo bardziej stresujący sposób, a nawet atakiem paniki po przedwczesnym odejściu wód (4 tygodnie przed terminem), był indukowany i okablowany, to kiedy przyszły skurcze, zaczęłam oddychać głęboko i wszystko potoczyło się dużo spokojniej. Ruszałam się mimo niedogodnych warunków, zanurzałam w oddechu, zachwycałam pięknym nocnym widokiem ze szpitalnego okna na 8 piętrze. Była woda, zapach, masaż, uciski i obecność mojego męża. Prysznic, afirmacje, śmiech, sen. Było zmęczenie i małe kryzysy po drodze, ale udało mi się akceptować wszystko, co się dzieje, podążać za swoimi odczuciami i potrzebami nie zastanawiać czy coś robię dobrze czy źle, po prostu być w tym doświadczeniu, prosić o to, czego potrzebowałam i cieszyć się z tego, co się wydarza. Dzięki temu z ogromną radością, bez cienia zwątpienia w siebie, czy uczucia zawodu, wydać na świat malutką słodzinkę, drugiego synka.

Beata: W którym momencie ciąży czy porodu poczułaś, że od ciebie zależy jakie to będzie doświadczenie?

Zuzanna: W pierwszej ciąży poczułam to dzięki zajęciom szkoły rodzenia i jogi, dzięki dobrym opowieściom porodowym, których tam słuchałam. I myślę, że dzięki pozytywnemu podejściu mam w sobie teraz dużo bardzo dobrych uczuć na temat pierwszego porodu.

Beata: Jaki był twój najpiękniejszy moment w czasie porodu?

Zuzanna Skolias-Pakuła / fot. Jagoda Wędroch, położna

Zuzanna: Przy pierwszym porodzie, wspaniała była ta chwila, kiedy pękł pęcherz płodowy (zanim przyszły skurcze) – byłam sama w domu i prowadziłam wideo rozmowę z moimi trzema przyjaciółkami, bardzo śmiałyśmy się z czegoś  i nagle poczułam, że odchodzą mi wody. To było bardzo radosne i uwielbiam to wspominać. A w czasie samego porodu, to na pewno chwila, kiedy położna powiedziała, że już widzi bardzo kudłatą, czarną główkę i kiedy oparta plecami o męża czułam i słyszałam go, jak szlocha i zalewa się krokodylimi łzami wzruszenia i szczęścia i ten krótki, w obliczu kilkunastu godzin skurczy, moment, kiedy czułam przeciskające się przeze mnie małe ciałko. I jak już synek leżał na mnie i mieliśmy czas tylko dla siebie.

W drugim porodzie cała faza parta była wspaniała, piękna, radosna, odjazdowa.

Tuż przed skurczami partymi przyszła na nową zmianę rewelacyjna, bardzo promienna, młodziutka położna z tak cudowną energią, że poczułam, jak wstąpiły we mnie nowe moce. Mówiła cały czas: „Kochanie, jak ty pięknie rodzisz! Pięknie rodzicie! Cudownie współpracujecie!”, bo mój mąż robił mi kontruciski, kiedy krzyczałam „idzie falaaaaa”. Potem znowu ten moment rodzenia się całego ciałka, to było coś najpiękniejszego. I jak wylądował na moim brzuchu.

Beata: Jaki był najtrudniejszy moment w czasie twojego porodu i jak sobie z nim poradziłaś?

Zuzanna: W pierwszym było kilka takich momentów. Pierwszy nadszedł dość szybko, bo po przyjeździe do szpitala, przy badaniu okazało się, że mam 1 cm rozwarcia, a to było po wielu godzinach domowego kręcenia biodrami, siedzenia pod prysznicem i w moim poczuciu, dość rozkręconego już porodu. Drugi mnie załamał, to był moment, o którym już wspomniałam, czyli utknięcie na etapie 4 cm. Nie mam poczucia, że sobie z nim poradziłam. Po prostu zaczęłam podążać za radami położnej. Dopiero jak doszłam do drugiej fazy poczułam przypływ nowych sił i że to co się dzieje, jest najpiękniejsze na świecie.
Przy drugim porodzie, to był moment pęknięcia pęcherza, 4 tygodnie przed terminem, w noc sylwestrową. Wpadłam w panikę. Okiełznałam ją ćwiczeniami relaksacyjnymi, oddechem, kotwicami, które sobie stworzyłam przy codziennym rytuale przygotowań do hipnoporodu. Pomogli mi też bardzo mąż i moja przyjaciółka, która spała wtedy u nas z rodziną. 

Beata: Co opowiedziałabyś swojej córce o porodzie?

Zuzanna: Że to niesamowite, piękne i niezwykłe doświadczenie. Że wszystkie lęki z nim związane są normalne i można je oswoić. Że daje poczucie siły i wznosi kobiecość na inny wymiar.

Beata: Czym jest siła kobiety dla ciebie?

Zuzanna: Emocje i wrażliwość. 

Beata: Co ty, jako kobieta, odkryłaś o sobie w czasie porodu?

Zuzanna: Odkryłam, że chciałabym kiedyś towarzyszyć jakieś kobiecie przy tym niezwykłym wydarzeniu. Podzielić się wsparciem, wiedzą i ciepłem, które sama dostałam przy swoich porodach.
Odkryłam też, że ciąża, poród i macierzyństwo to dla mnie najmądrzejsze, najgłębsze i najbardziej inspirujące lekcje o samej sobie.

Rozmowę znajdziecie również na stronie: www.miastokobiet.pl

Fot.: Krakowska Scena Muzyczna,  Jagoda Wędroch, położna.

0 0 votes
Article Rating

Witaj!

Jestem coachem okołoporodowym, hipno-doulą, inicjatorką ideii Błękitnego Porodu. Jestem mamą trójki dzieci urodzonych w stanie głębokiego relaksu –
autohipnozy

facebook

pobierz bezpłatnie

E-BOOK
PODÓD BEZ OBAW

.

najnowsze

Historia błękitnego porodu Anny: VBAC po pierwszej cesarce

Zdj. archiwum prywatne „Jest Pani stworzona do porodu siłami natury. Teraz musi Pani być przekonana, że tego chce i tak właśnie...

Historia porodu Justyny: Błękitny poród we własnej bańce

Fot. Archiwum prywatne Swoją historię zacznę tego, że od poprzedniego porodu, na który wydawało mi się, że byłam super...

Historia błękitnego porodu Małgorzaty: poród wpleciony w codzienność

Zdj. archiwum prywatne Długo się zbierałam do opisu mojego drugiego porodu, bo w sumie nie wiedziałam, jak opisać ten...

Przygotowanie do porodu, a prawa pacjentki

Zapraszamy na czwarty podcast "Na zdrowie! Krakowianki". Karolina Sztyler rozmawia o prawach pacjentki w okresie ciąży, porodu,...

Historia porodu Justyny: Błękit pełen zwrotów akcji

Fot. archiwum prywatne Nasza historia jest błękitna, ale pełna zwrotów akcji. Zacznę od tego, że wyobrażałam sobie piękny poród...

Historia błękitnego porodu Anety: było tak, jak chciałam

Fot. archiwum prywatne Było tak, jak chciałam. Termin porodu został wyznaczony na 15 stycznia. W poniedziałek 21 stycznia,...

DDBP. ODC. 17 Brzuch po ciąży

brzuch po ciąży Tym ważnym tematem reaktywuję rozmowy ze specjalistami! Będę zapraszać gości, bo zależy mi na tym, aby ułatwić...

Historia błękitnego porodu Aleksandry: muzyka pomagała mi przeżywać skurcze

Dziś mija trzeci tydzień od naszego wyjścia ze szpitala po 2 dniach od pojawienia się naszego drugiego Synka na świecie....

Historia błękitnego porodu Karoliny: mój najpiękniejszy poród

W niedziele jeszcze wszystko było okej, niestety już w poniedziałek musieliśmy działać. Będzie indukcja. Musi być. Łożysko nie...

Historia błękitnego porodu Ewy: poród domowy zakończony w szpitalu

Całą ciążę przechodziłam, czując się naprawdę dobrze. W ok. 34tc stwierdzono węzeł pępowiny i wówczas mój ginekolog skierował...

RELAKSACJA błękitny poród

Zapisz się na listę i pobierz bezpłatnie audio relaksacyjne w technice głebokiej relaksacji, które pomoże Ci odpowiednio przygotować się do porodu.

    .

    o autorce

    Jestem edukatorką porodową, ułatwiam kobietom poród i początki macierzyństwa. Pomagam kobietom poczuć się pewnie i bezpiecznie w sytuacji porodowej.

    Od 2014 przygotowuję kobiety i ich bliskich na Błękitny Poród, uczę jak współpracować z własnym ciałem w czasie porodu, poprzez zminimalizowanie lęku, napięcia i stresu. 

    Moje książki „Błękitny Poród. Masz ten wpływ” oraz „Błękitny Poród Rodzinny” otrzymały matronat Fundacji Rodzić po Ludzku i są jednymi z najchętniej czytanych poradników porodowych!

    Propaguję Medycynę Opartą na Dowodach Naukowych (ang. EBM).

    Współpracuję interdyscyplinarnie z najlepszymi ekspertami w zakresie ciąży, porodu, karmienia i macierzyństwa. Pomagam poruszać się po meandrach polskiego systemu opieki okołoporodowej. 

    Daję Ci dostęp do błękitnej sieci profesjonalnego wsparcia.

    Subscribe
    Powiadom o
    guest

    0 komentarzy
    Inline Feedbacks
    View all comments