Historia błękitnego porodu Weroniki: w pełnym spokoju

Baner na artykuł blogowy
„Dumna jestem z siebie, naprawdę jestem z siebie dumna i nie mogę się doczekać maluszka, aż go już będę tulić. Długa droga przed nami, ale fakt, że to już się zaczęło, rodzę i koniec jest tej ciąży i tego etapu, to jest tak piękne, niesamowite” – to fragment z nagrania z mojego porodu, godzina 3:15 – od północy jestem pewna, że rodzę i to będzie dziś.

Rodzę w domu trzecie dziecko. W towarzystwie męża, wspaniałej położnej i dwójki dzieci.

historiaporodowaWeroniki4

Minął już ponad tydzień od porodu a ilekroć pomyślę o tym dniu, emocjach, osobach, które mi towarzyszyły, to momentalnie się wzruszam. To było tak piękne doświadczenie, że nie da się go w pełni opisać słowami.

Fala niezwykłych emocji rozlewa się we mnie, otulając każdą myśl. Jestem przepełniona szczęściem — czuję radość, ekscytację i ogromną wdzięczność za ten dzień. Rozmawiam z maluszkiem, wiem, że przed nim jest równie trudna droga do odbycia. Na skurczach jestem totalnie zrelaksowana, pełen luz towarzyszy mi też na twarzy i w ciele prawie do końca porodu. Przez cały poród pomiędzy skurczami dopisuje mi dobry humor, śmieje się, żartujemy, dużo rozmawiamy, przyjmuje różne pozycje, korzystam z moich porodowych narzędzi (afirmacje, grzebienie, tens, zapachy).

W godzinach nocnych dużo odpoczywam, głównie siedzę na piłce, spaceruję, leżę, słucham afirmacji i relaksacji pomiędzy moimi ulubionymi, wybranymi piosenkami.

Chwile przed 12 w południe dołącza do nas Ewa, robi mi akupresurę i aromaterapię. Odpowiada na każdą moją potrzebę, jest tak pozytywna i empatyczna, że do tej pory się wzruszam na myśl, że miałam tak doskonałą opiekę. Niesamowicie jest czuć się w pełni zaopiekowaną!

13:13 nagrywam ostatni filmik – pełna radości, szczęścia i oczekiwania ! Ja naprawdę ciągle jestem szczęśliwa, że rodzę.

Niedługo później wszystko się zmienia, skurcze są dla mnie trudniejsze, ale jeszcze nie marudzę za dużo :D. Korzystam z mojej mikro wanny – skurcze zaskakują mnie swoją intensywnością, ledwo zdarzę zaakceptować odczucia a po chwili kolejną mocniejsza w doznaniach fala. Proszę Ewę o zbadanie, słyszę, że mamy 6cm (cieszę się, że przebrnęłam przez 5cm – w dwóch poprzednich porodach właśnie na 5cm miałam ogromne kryzysy). Od tego momentu czuje, że idzie szybko i intensywnie. Tak intensywnie, że nie da się już w pełni relaksować na skurczach, potrzebuje wyjść z wanny i głównie przyjmuję już pozycje kuczne, kolankowe, wokalizuje głosem.

historiaporodowaWeroniki3
historiaporodowaWeroniki5
historiaporodowaWeroniki6

Wszystko dzieje się instynktownie, Ewa przynosi mi ulgę w bólach krzyżowych, mąż podpiera od przodu. Skurcze zmieniają się na parte i dopóki nie wyłania się główka to najtrudniejsze 15min tego porodu. Główka wyłania się na jednym ze skurczy partych i czuję ogromną ulgę… teraz znowu mogę rodzić. Zachwycam się tym pachnącym, mokrym ciałkiem, ciągle dotykam główki maluszka i w pełni radości na następnym skurczu, w pozycji wertykalnej rodzi się reszta ciałka, kilka minut przed 15. Jest pięknie, czas się zatrzymuje i nic innego nie ma znaczenia.

Chwile później sprawdzamy płeć – to chłopiec !! Zrobił nam piękną niespodziankę.

A łożysko ? Urodziło się jakieś 10 min później, zaskoczyło mnie to niesamowicie. W dwóch poprzednich porodach podawali oksytocynę, jakby porzucili wiarę w to, że nasze ciała potrafią urodzić w pełni naturalnie!

Najpiękniejsze momenty ? Polewanie moich pleców wodą podczas skurczu, ciepłe kompresy na krocze w momencie rodzenia główki, słowa, które wypowiadała Ewa i Mąż na fazie partej. Dbanie o moje potrzeby, mój komfort. Dotykanie główki maluszka. Całe otoczenie, afirmacje i przygotowania. Te gesty, słowa i czyny są ponad tym, co wtedy odczuwałam.

Czy rodziłam długo ? Tak ! Ale jakież byłoby moje rozczarowanie, gdyby poród zakończył się dużo szybciej. Tak bardzo chciałam i potrzebowałam przeżyć to po swojemu.

Czy poród był trudny i bolesny? Owszem, ta ostatnia godzina, może półtorej. Ale mimo to całość była tak niezwykle pięknym i wzruszającym przeżyciem, że nie sposób mi mówić o nim w negatywnych słowach.

Było idealnie…po mojemu, w pełnym spokoju, radości, miłości i bliskości.

historiaporodowaWeroniki2
Błękitny Poród

Opowiadanie historii porodowych ma MOC!

Osobie, która ją opowiada, pomaga :

  • ułożyć w głowie ciąg zdarzeń
  • spojrzeć na poród z nowej perspektywy
  • uwolnić emocje, które w chwili porodu powstały w ciele
  • dostrzec swoją sprawczość i moc
  • docenić siebie
  • jeżeli to potrzebne, zamknąć to co jest trudne
  • odbić myśli z osobami, które były przy porodzie

Osobie, która słucha dobrych, wzmacniających historii porodowych pozwala:

  • czasem pierwszy raz w życiu usłyszeć, że poród może być dobrym wydarzeniem
  • usłyszeć od drugiej kobiety, jak poród może wyglądać w praktyce
  • zmienić swoje lękowe przekonania
  • rozpocząć proces odnajdywania w sobie sprawczości
  • zweryfikować przekonania o porodzie
  • ułożyć własną wizję porodową, stworzyć listę rzeczy na których najbardziej Ci zależy

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Błękitny Poród
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.