Historia błękitnego porodu – Ewelina

historia porodowa ewelina 2 400x250 2

Cykl błękitnych historii porodowych powstał z chęci zainspirowania innych kobiet, które myślą o dziecku lub są w ciąży do szukania ich własnej drogi, do pobudzenia intuicji, do świadomego przygotowania i doświadczania porodu. 

Błękitny Poród: Historia EWELINY

Był to zupełnie inny poród niż dwa poprzednie, zupełnie nowe doświadczenie (…) Dla mnie był to piękny poród pełen siły, natury, radości.

Czas na historię mojego trzeciego porodu, dowód na to, że każdy poród jest inny, dwie poprzednie historie znajdziecie na grupie Błękitny Poród.

Na wstępie jak się przygotowywałam, z książką Beaty „Masz ten wpływ” którą z 💙 polecam, uwielbiam, Dziękuję Beato za to, że jesteś 🙂

Do tego ćwiczenia oddechowe, yoga, rozciąganie, ćwiczenia z Flow porodu, relaksacje, medytacje, afirmacje, trochę wiedzy na temat porodu, trochę doświadczenia, trochę strachu czy będę wiedziała kiedy jechać, bo przy drugim porodzie ledwo zdążyłam do szpitala, tak więc byłam GOTOWA NA WSZYSTKO.

Ciąża fizjologiczna, dwie poprzednie zakończyły się w 37+5, teraz też spodziewałam się zakończenia przed terminem ze względu na częste skurcze przepowiadające.

38tc+6
Już kilka tygodni przed porodem miałam częste skurcze przepowiadające, raz bardziej raz mniej intensywne, kilka razy myślałam, czy to już dziś… ???

A tu dalej nic. Informowałam znajomych, że już chyba blisko, ponieważ dwójkę starszych dzieci musiałam gdzieś podziać. Miałam kilka scenariuszy na ich opiekę.
Na szczęście kilka dni przed porodem, przyjechała do nas teściowa 😊 Wtedy miałam spokojny umysł, że dzieci po nocy wozić nie muszę ani szukać opieki po znajomych czy sąsiadach. Byłam gotowa na wszystko, ponieważ mieszkamy w Szwajcarii i jesteśmy tu sami, cała rodzina jest w Polsce.

Gdy już teściowa była z nami, zaczęłam chodzić na długie spacery i mówić do małej, że już wszystko gotowe, jesteśmy bezpieczne, czekam na nią i może wychodzić.

20.03 o godzinie 22 poczułam pierwszy skurcz, jak go odróżniłam od przepowiadających? Miał swój rytm, nie był jednostajny, to nie było tylko napięcie macicy, to uczucie początku, szczytu i stopniowego łagodnego odchodzenia. Dokładnie jak fala, ma swój rytm, intensywność, więc włączyłam licznik skurczy były co 20-15 min, po godzinie co 7 minut, napisałam do męża, który był w pracy, przyjechał ok. 23:30. Powiedziałam, że czekamy i żeby się położył.

Drugi poród rozpoczął się rano i cały dzień byłam aktywna, natomiast teraz chciałam leżeć i odpoczywać. Gdy poszłam do pakować torbę, wykąpać się i ogarnąć, to skurcze nagle się wyciszyły… Byłam zdziwiona, położyłam się spać zadowolona, że odpocznę.

Po 30 minutach znów obudził mnie skurcz. Zaczęłam liczyć skurcze i obracałam się tylko z boku na bok. Chciałam odpocząć, jakby moje ciało wiedziało, że tego bardziej potrzebuje.

Około 2 w nocy skurcze były co 10 minut i zadawałam sobie pytanie, kiedy jechać do szpitala? Wtedy sobie przypomniałam słowa Beaty, że ciało wie, że trzeba mu zaufać i pomimo że moje skurcze nie były ani co 3, ani co 5 minut, to postanowiłam, że jedziemy, bo skurcze były rzadko, ale już intensywnie.

21.03
W szpitalu byłam o 3-ciej, położne mnie poinformowały, że nie ma wolnej sali, a moje skurcze są co 10-15 min więc najpierw ktg. Leżałam pod ktg ponad godzinę, skurcze były rzadkie, ale coraz bardziej intensywne. Musiałam już wydawać dźwięki na skurczach, na szczęście przerwy były długie między nimi.

Po 4 przyszła położna, mówi że sali nadal nie ma, ale zbadamy rozwarcie – jakie było jej zdziwienie 😲, gdy się okazało, że mamy pełne rozwarcie i gotową szyjkę. Powiedziała drugiej położnej, że muszą szukać sali.

Gdy wstałam z łóżka, skurcz był już baardzo intensywny. Położne szybko po mnie wróciły, dostałam sale, była piękna ciemna i spokojna noc. 

Historia porodowa błękitny poród

Stanęłam przy parapecie spojrzałam w niebo, kołysałam biodrami i na skurczu odeszły mi wody, zaraz po nich poczułam główkę, więc weszłam na łóżko. Rodziłam w pozycji kolankowo-łokciowej.

Spojrzałam na zegarek 4:38, moja córka urodziła się o 4:45. Skurcze parte były bardzo intensywne, oddychałam i myślałam o mojej córce i o tym, żeby się rozluźnić, by ułatwić jej wyjście. Urodziłam. Ewa od razu zaczęła płakać, wzięłam ją na ręce, obróciłam się i położyłam na łóżku.

Mój mąż był obok. Pamiętam jego słowa, które dodawały mi siły „jeszcze tylko trochę, już prawie tu jest, dasz radę „.

Radość była wielka, 3330 g i 48 cm szczęścia.

Dobrze, że nie czekałam dłużej w domu, dobrze że zaufałam sobie, bo nikt by nie powiedział, że przy skurczach co 15-10 minut można mieć pełne rozwarcie. Dlatego pamiętajcie, żeby UFAĆ sobie, swojemu ciału i słuchać instynktu, wtedy na pewno, tak jak mówi Beata, będziesz wiedziała kiedy jechać do szpitala.

Był to zupełnie inny poród niż dwa poprzednie, zupełnie nowe doświadczenie.

Czy bolało? Tak, natomiast skurcze rozwierające spokojnie mogłam wyoddychać i łagodzić naturalnymi metodami, natomiast skurcze parte, to dzikość, to ciało wypycha dziecko na świat, nie mogłam tego zatrzymać, najlepiej było współpracować.
Dla mnie był to piękny poród pełen siły, natury, radości 💙

Wam również życzę byście sobie zaufały i miały piękne porody 💙

PS Twoja książka to złoto 🙂 Taki ciążowy must have 💙

pamiętajcie, żeby UFAĆ sobie, swojemu ciału i słuchać instynktu

Jeśli chcesz podzielić się ze mną i światem swoją historią porodową, wzmocnić inne kobiety w ciąży, pokazać, jaką drogę przeszłaś, co się w Tobie zmieniło, jak Twoje wybory wpłynęły na poród, pokazać kobiecą moc i sprawczość i przede wszystkim pokazać, że poród (bez względu na to, jak finalnie się skończył) może być pięknym wzmacniającym doświadczeniem — wyślij swoją historię na kontakt@blekitnyporod.pl 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *